Hiroszima. Kiedy historia przestaje być tylko datą
Są miejsca, o których człowiek wie dużo, zanim jeszcze do nich dotrze. Hiroszima należy do nich szczególnie. Datę 6 sierpnia 1945 roku znałem od dawna. Wiedziałem, czym była bomba atomowa, znałem nazwę Enola Gay, widziałem zdjęcia charakterystycznej kopuły. A jednak dopiero kiedy stanąłem w Hiroszimie, przeszedłem przez Park Pokoju i wszedłem do muzeum, historia przestała […]
DMZ w Korei. Tam, gdzie wojna nigdy się nie skończyła
Wizyta w koreańskiej strefie DMZ okazała się czymś więcej niż wycieczką na granicę. Opowiadam o podziale Korei, wojnie zakończonej rozejmem i własnej przygodzie z wojskową kontrolą po próbie zrobienia zdjęcia w stronę Korei Północnej.
Japonia na przycisk. Dlaczego automaty są tu wszędzie?
Na początku traktowałem je jak jeden z tych japońskich obrazków, które zna się jeszcze przed przylotem: neony, superszybkie pociągi, konbini i automaty. Potem zacząłem zauważać, że coś się nie zgadza. Automat nie stał tylko na stacji albo przy ruchliwej ulicy. Stał przy domu. Przy porcie. Obok restauracji. W bocznej alejce, gdzie trudno byłoby zmieścić mały […]
Kambodża od kuchni: od miski zupy do skorpiona. Co naprawdę warto zjeść w Siem Reap?
Na zdjęciu najbardziej przyciąga wzrok skorpion. Czarny, błyszczący, nabity na patyk i zdecydowanie bardziej podobny do testu odwagi niż do kolacji. Tyle że gdybym miał opowiedzieć o jedzeniu w Kambodży tylko przez skorpiona, wyszłaby z tego kiepska pocztówka. Bo pomiędzy miską gorącej zupy na plastikowym stoliku, makaronem z warzywami, świeżym kokosem na nocnej ulicy, lodami […]
Angkor Wat o świcie. Jeden dzień w Angkorze — od pięciu wież do korzeni
O piątej rano Angkor Wat jest jeszcze bardziej cieniem niż świątynią. Pięć wież odcina się od granatowego nieba, księżyc wisi wysoko nad wodą, a palmy są tylko ciemnymi plamami po obu stronach odbicia. Kilka godzin później ten sam dzień prowadzi przez galerie Angkor Wat, kamienne twarze Bayonu i korzenie Ta Prohm. Najciekawsze w Angkorze zaczyna […]
Hanoi bez instrukcji obsługi. Miasto skuterów, zup, uczonych i pociągu między stolikami
Najpierw jest klakson. Potem drugi, trzeci i siedemnasty. Nie brzmią jak ostrzeżenie, raczej jak język miasta, którego gramatyki jeszcze nie znasz. Stoisz przy krawężniku w Hanoi i próbujesz przejść na drugą stronę ulicy. Z lewej skuter, z prawej skuter, między nimi kolejny skuter, a za nim rodzina, zakupy i pół domowego życia upakowane na dwóch […]
Luang Prabang od strony Mekongu. Laos między królewską historią, deszczem i cieniem wojny
Mekong tego dnia nie miał koloru z pocztówek. Był brunatny, ciężki po deszczu i niósł ze sobą całe błoto północnego Laosu. Kiedy podpływałem do Luang Prabang, zamiast spektakularnego wejścia do dawnej królewskiej stolicy dostałem mokry brzeg, nisko zawieszone chmury i łódź przesuwającą się powoli po szerokiej rzece. Miasto nie wyskoczyło nagle zza zakrętu. Najpierw były […]
Szanghaj poza pocztówką: metro, ulice i codzienność w Chuansha
Drzwi metra zamykają się równo, ekran odlicza minuty do kolejnych pociągów, a kilka chwil później wychodzimy na ulicę, gdzie wszystko działa już według innego rytmu. Pod drzewami sunie autobus, skutery przeciskają się między samochodami, nad parterami wiszą szyldy, których nie trzeba rozumieć, żeby wiedzieć, że właśnie tutaj toczy się zwykły dzień. Szanghaj najłatwiej kojarzyć z […]
Kochamy Malediwy, tak szybko toną. Życie między oceanem a przyszłością
Najpierw jest woda. Nie jako tło, ale jako cały świat. Z pokładu łodzi Malediwy wyglądają jak cienka kreska lądu zawieszona między niebem a Oceanem Indyjskim. Kilka palm, kilka dachów, czasem biały pas plaży i zaraz potem znowu bezkres. To właśnie tutaj najłatwiej zrozumieć, jak niezwykły i jak kruchy jest ten kraj. Żyje się na skrawkach […]
Wadi Rum – pustynia, która mówi kamieniem
Silnik terenówki warczy, piach strzela spod kół, a przed maską nie ma drogi. Są tylko ślady innych samochodów, szeroka rdzawa równina i ściany piaskowca, które wyglądają tak, jakby ktoś porozstawiał po pustyni gigantyczne dekoracje filmowe. Po kilku minutach człowiek przestaje pytać, którędy jedziemy. W Wadi Rum to pytanie traci sens szybciej niż zasięg w telefonie. […]
